Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
1.2. Inne Oczy
Blog

1.2. Inne Oczy

 

Lara przez chwile w myślach cieszyła się, że dzień zapowiadał się słonecznie. W Szkocji rzadko pojawia się słoneczna pogoda. Wstała z łóżka i odsłoniła niebieskie zasłony, uśmiechnęła się do siebie po czym odwróciła się i wskoczyła na łóżko budząc swoją przyjaciółkę.

- Blanca wstawaj bo duchy z lasu uciekną i nie będziesz mogła zbadać tajemnicy naszego istnienia – powiedziała ironicznie Lara.

- Litości wiesz, że zaczynam się dopiero przyzwyczajać do różnicy czasu – Blanca przeciągnęła się, a następnie obróciła się na prawy bok i starała się ponownie zasnąć.

- Blanca! – Zapomniała, Cię poinformować, że ciocia Rachel nie znosi spóźniania się na posiłki – okryła blondynkę i zepchnęła ją na podłogę. Dziewczyna wstała zaspana i spojrzała na przyjaciółkę pochmurno.

Gdy wybiła 9:00 rano dziewczyny punktualnie zjawiły się w kuchni gdzie Ciocia Rachel przygotowywała śniadanie. Na stole znalazły się tosty, dżem, jajka sadzone z boczkiem, mini-kiełbaski, tosty z serem, świeżo pokrojone pomidory i ogórki. Można byłoby długo wymieniać, ciocia traktowała śniadanie bardzo poważnie i uznawała go za najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Dziewczyny zasiadły do stołu i zaczęły się częstować przeróżnymi smakołykami. Ciocia usiadła na przeciwko Lary sięgając po tost. Spojrzała na dziewczynę i obdarzyła ją szczerym uśmiechem. Lara spojrzała na ubiór ciotki. Kobieta miała na sobie bladoróżowy sweterek i spódnice do kolan w kolorze seledynowym. Lara przypomniała sobie jak pewnego dnia rozmawiała z babcią Rose o tym ,że ludzie w Anglii nie mają wyczucia gustu. Dziewczyna tą wypowiedz potwierdziła w myślach gdy oglądała ubiór się ciotki.

- Macie jakieś plany na dziś? – spytała ciocia przygryzając tosta z dżemem.

Lara spojrzała na Blance, a ta zarumieniła się. Dziewczyna obiecała przyjaciółce, że wybiorą się razem do lasu, w którym po zapadnięciu zmroku grasuje leśna zjawa.

- No…yy..tak, stwierdziłam, że oprowadzę Blance po okolicy – Lara połknęła tosta, który tkwił jej na moment w gardle – ale dopiero po obiedzie, Blanca nie zdążyła się w pełni rozpakować

- W takim razie obiad jest na 14:30 nie spóźnijcie się – oznajmiła kobieta.

Dziewczyny gdy pozmywały naczynia po obfitym śniadaniu udały się do pokoju. Zamknęły drzwi tak by nikt nie usłyszał ich rozmowy.

- A w ogóle to wiesz, gdzie znajduje się ten las? - spytała Blanca

- Nie mam pojęcia, trzeba zapytać wujka podczas obiadu tylko trzeba zrobić to tak by niczego się nie domyślił no i żeby ciocia Rachel tego nie usłyszała

- Tak, wyobrażasz sobie, to jest takie fascynujące jeśli dusza się pojawi i wyjawi nam jakaś tajemnice – blondynka usiadła na łóżku z miną marzyciela

- Tak doprawdy? Jeżeli w ogóle ukaże nam się ta cała zjawa to stamtąd ucieknę!

Wujek Rupert zjawił się do ok. 14:20. Wszedł do domu zdejmując swój płaszcz. Wujek pracował w firmie dostawczej, ciotka wielokrotnie wspominała, że wkrótce może otrzymać awans.

- Ale jestem głodny i wykończony – otarł się ręką po twarzy po czym usiadł przy stole i westchnął oparłszy się na krześle.

- A jak w pracy wujku? – spytała Lara, dziewczyna wpatrywała się w wuja jak zahipnotyzowana

- Szczerze kochana to po staremu kolejny odbiór produktów i takie tam ...

Ciocia Rachel przyniosła wazę z zupą i położyła ją na środku stołu.

- Ojej zapomniałam dać serwetki pod sztućce, zaraz wracam

Blanca w tym momencie kopnęła Larę pod stołem dając jej znak by zapytała wujka o drogę do lasu. Dziewczyna odchrząknęła i uśmiechnęła się promiennie do wujka.

- Wujku, a ten las, w którym straszy ta cała zjawa to znajduje się dość daleko od naszego domu? – Wujek spojrzał badawczo na Larę.

- A skąd moja droga to pytanie? Przecież ty w paranormalne zjawiska nie wierzysz

- Ale…Blanca chciałaby wiedzieć czy ten las jest daleko od domu bo jeżeli jest blisko to będzie się bać i nie zaśnie w nocy – Blondynka przewróciła oczami, wiedziała, że ten argument jest zbyt naiwny, żeby dorosły, poważny człowiek mógł dać się na to nabrać.

Wujek uniósł brwi. Nigdy wcześnie nie usłyszał tak dziwnego powodu

- Lara czy Ty przypadkiem nic nie kombinujesz?

- Skąd wujku niby co?

- Więc niech Blanca śpij spokojnie

- Ale to znaczy..ile tam na przykład się idzie na nogach?

- Lara? – wujek spojrzał na dziewczynę spode łba

- No ja tylko pytam

- Idzie się od nas ok. 25 minut szybkim truchtem, ta ścieżka z tyłu domu prowadzi prosto pod las, czy wystarczająca jest ta odpowiedz?

Tak wujku dzięki – dziewczyna uśmiechnęła się ponownie i w tym momencie usłyszała zbliżające się kroki Cioci Rachel. Kobieta ułożyła serwetki i zaczęła nalewać każdemu zupę - obiad przebiegł w ciszy

***

Dziewczyny ubrały się ciepło, wiedziały, że wrócą późno więc wtedy na dworze może być już chłodno. Ciotce obiecały, że wrócą do domu około 20:00 i żeby nie czekała na nie z kolacją stwierdziły, że zjedzą coś w mieście. Wyszły z domu i skierowały się na jego tyły. Wujek ich nie okłamał z tyłu budynku szła ścieżka.

- To co, idziemy? – spytała Blanca.

Przyjaciółka przytaknęła i obie ruszyły drogą, którą prowadziła ścieżka.

Po około 30 minutach dziewczyny stały pod lasem. Lara nie była pewna tego czy w ogóle powinny tam wchodzić.

- Blanca chodźmy stąd

- No chyba żartujesz, Jesteśmy już u celu odkrycia czegoś niezwykłego a ty chcesz się wycofać? Niepoważna jesteś?

- A jak się nam coś stanie?

- A niby co? Nikt po zmroku nie chodzi w takie miejsca – stwierdziła Blanca

Tak oprócz dwóch kretynek, które idą szukać ducha” pomyślała Lara.

Na dworze zaczynało się już ściemniać. Las przybrał teraz mroczną stronę. Za jego drzewami kryła tylko czarna barwa. Dziewczyny zrobiły krok w kierunku lasu gdy nagle coś przerwało ich skupienie się nad wejściem do lasu.

- Laro Stuart! – przyjaciółki gwałtownie odskoczyły i odwróciły się. W ich stronę biegł wujek Rupert. Jego twarz była czerwona pewnie dlatego, że przez całą drogę biegł by zdążyć złapać dziewczyny.

- Czy ty zdajesz sobie sprawę, że mogło Ci się coś stać i jeszcze wciągasz w to Blance!

Blond włosa spuściła głowę. Czuła winę tylko po swojej stronie. To ona wymyśliła wyprawę do lasu i namawiała na nią przyjaciółkę, która tak na prawdę nie chciała wchodzić do niego. Dziewczyna spojrzała na Larę ale przyjaciółka całą winę wzięła na siebie.

- Byłam ciekawa tak jak ty wujku kiedy byłeś młodzieńcem – oznajmiła

-I właśnie popełniłem błąd wchodząc do tego lasu, a ty lekkomyślnie go chciałaś powtórzyć!

 

Wujek wyglądał na zdenerwowanego ale Lara widziała w nim więcej zamartwiania się. Wiedziała , że ciocia i wujek Fersonowie zaczęli ją traktować jak swoje dziecko i byli gotowi skoczyć w ogień by nic się jej nie stało – Niech się tylko ciotka o tym dowie zapewne dostaniesz szlaban

- Ale wujku…

- Nie ma ale! Zawiodłaś nasze zaufanie. Wracamy do domu.

Dziewczyny szły za wujkiem w milczeniu. Blance było bardzo nie przyjemnie. Próbowała cokolwiek powiedzieć Larze ale nic jej w tej chwili nie przychodziło do głowy.

***

- Przykro mi ale obie otrzymujecie zakaz zbliżania się do lasu, tam jest niebezpiecznie! – powiedziała głośno i stanowczo ciocia. Usiadła na fotelu oddychając głęboko – oh to dobrze, że Rupert domyślił się waszego planu i zdążył na czas was dogonić!

- Przepraszamy – powiedziały jak małe dzieci, które coś spsociły.

Wycofały się z salonu po czym schodami wspięły się na górę i udały się do swojego pokoju.

- To całe szczęście, że nam dała tylko zakaz chodzenia do lasu – skomentowała Lara, która spojrzała na swoją przyjaciółkę i zauważyła, że na jej policzkach spływały łzy – Blanca co się stało? Nie przejmuj się wujkiem i ciotką przejdzie im złość – pocieszała ją

- To nie o to chodzi przecież wzięłaś całą winę na siebie, a dobrze o tym wiemy, że to był mój pomysł. Nie miałam odwagi cokolwiek powiedzieć, Lara tak mi przykro to mi się należy ta cała kara i wszelkie pretensje

- A daj spokój – przytuliła Blance mocno po czym spojrzała na nią i odgarnęła jej grzywkę na bok – Nie chciałam by uznali, że masz zły wpływ na mnie, dlatego postanowiłam to wziąć na siebie

- A mam zły wpływ?

- Skąd! Sama w głębi duszy chciałam wejść do tego lasu – Lara uśmiechnęła się do przyjaciółki – ale widziałaś twarz wujka jak do nas dobiegł miał kolor twarzy taki sam jak odcień jego włosów

Dziewczyny parsknęły śmiechem i postanowiły, że pójdą się położyć.

- Blanca powiedz szczerze, chce Ci się spać? Bo ja mam nadal ochotę wejść do tego lasu

- Szczerze? To mam dokładnie taką samą ochotę ale mamy zakaz zbliżania się do lasu

- Owszem ale w nocy nas nie sprawdzą

Dziewczyny spojrzały na siebie. Na ich twarzach pojawił się uśmiech, który mówił o uknuciu super planu.

- Ale jak uciekniemy?

- Nie wiem skąd ale pod naszym oknem jest drabina. Pewnie wujek zapomniał ją odłożyć do garażu.

- Akurat pod Twoim oknem…to z pewnością znak od Boga, że mamy iść do tego lasu – blondynka pocieszyła się tą myślą. Podeszła do okna i wyglądnęła przez nie, Lara miała racje dokładnie pod oknem stała drabina. Dziewczyna spojrzała na przyjaciółkę a ta uśmiechnęła się do niej.

- Idziemy – powiedziały z wielką ochotą pragnęły ponownie poczuć ten dreszczyk emocji.

Dziewczyny stwierdziły, że dadzą pod kołdrę poduszki na wszelki wypadek gdyby ciocia i wujek chcieli zerknąć do pokoju czy wszystko w porządku. Nie chciały powtórki z przed ostatnich godzin kiedy to nie udało się im wejść do lasu z powodu nieudolnego dopytywania się o drogę do niego. Mogły same się domyślić, że ich argumenty przedstawione przy obiedzie były bezsensu. Wujek spokojnie mógł się domyślić gdzie dziewczyny postanowiły się wybrać. Ale teraz ich plan powinien wypalić.

Lara delikatnie otworzyła okno. Wzięła mały plecak, w którym były latarki i wyszła przez okno stawiając nogi na szczebel drabiny. Blanca trzyma drabinę by przez przypadek nie przechyliła się. Schodziła krok po kroku uważnie by nie pominąć żadnego szczebla. Kiedy znalazła się na dole pomachała Blance na znak, że teraz jej kolej. Tym razem to Lara trzymała drabinę. Blondynka zamknęła okno i schodziła powoli na dół.

Gdy obie stały już z tyłu domu, użyły latarek by oświetlić ścieżkę. Podążyły za nią i po 30 minutach znalazły się pod lasem. Nie musiały czekać na zapadnięciu zmroku gdyż dochodziła godzina 1:00 w nocy. Las wydawał się jeszcze bardziej mroczniejszy niż za pierwszym razem. Weszły do niego trzymając się za ręce. Minęło około 20 minut, a ciało Lary coraz bardziej zaczęło drżeć ze strachu popatrzyła się na przyjaciółkę co prawda widziała tylko jej rysy ale wydawało jej się, że Blanca wyglądała na bardzo podekscytowaną.

- Popatrz! – krzyknęła nagle blondynka i wskazała latarką stary dąb, o którym wspominał wujek w swoim opowiadaniu. To właśnie w tym miejscu spotkał zjawę. Dąb był potężny i okropnie stary. Dodawał temu lasu nutę tajemniczości. Podeszły bliżej drzewa ale nic się nie działo.

- Hm, może zjawa zmieniła lokalizację? – powiedziała Blanca – Albo…

- Albo to był tylko wymysł czyjejś fantazji, a wujka wtedy wyobraźnia poniosła pewnie widział jakiegoś bezdomnego a nie straszną zjawę – stwierdziła z ironią Lara. Dziewczyny stały obrócone w stronę dębu. Nagle poczuły od tyłu powiew zimna.

- Chodźmy bo mi zimno

Dziewczyny odskoczyły do tyłu gdy obróciły się nagle przed nimi ujawniła się jakaś postać. Osobnik wydawał się budowy średniego wzrostu człowieka jednak się wyróżniał. Larze wydawało się , że ów postać unosi się nad ziemią, a jego skóra była biała ale nie taka jaką posiadał albinos, kolor był śnieżnobiały. Jego oczy błyszczały się na srebrno. Nie posiadał żadnych rogów, kłów jak to wynikało z opowiadań wujka. Nie miał włosów, a jego twarz wyglądała staro miała pełno zmarszczek a jego wargi były sine. Na sobie miał stary brązowy habit .

Dziewczyny cofnęły się do tyłu, a postać nie ruszyła się z miejsca natomiast dziwnie przyglądała się Larze. Jego głowa wykonywała dziwne skłony boczne co wyglądało to tak jakby chciała się przyglądnąć dziewczynie pod każdym kątem. Blanca postanowiła zrobić krok do przodu i stanąć przed tajemniczą postacią.

- Ty jesteś zjawą?

Ale osoba nie odpowiedziała, wyciągnęła swoją śnieżnobiałą dłoń i wskazała palcem na Lare. Blanca odwróciła się w stronę przyjaciółki i z powrotem popatrzyła się na postać. Lara stała nieruchomo i usiłowała się powstrzymać od krzyku. Nogi jej się ugięły gdy ten ktoś wskazywała na nią.

- Co chcesz od Lary? Spytała ponownie Blanca

Postać zrobiła krok do przodu i otworzyła szerzej oczy. Larze wydawało się , że chce prosić ją o podejście bliżej.

- Ona chyba chce żebyś podeszła – powiedziała blondynka

- Prędzej mi kaktus…

- Lara – ów postać wypowiedziała jej imię. Jej głos odbił się w całym lesie.


- No podejdź do niej! – zaszczebiotała przez zęby Blanca

 

- Nigdy w życiu! - odpyskowała jej przyjaciółka

 

Ten ktoś stał w tym momencie koło blondwłosej ale nie zwrócił nią uwagi, nie spuszczał wzroku z Lary.

- Ja chyba zwariowałam ,że to robię – Lara zaczęła iść w stronę postaci. Serce waliło tak bardzo, a ciało odmawiało posłuszeństwa. Stanęła naprzeciwko osoby i patrzyła się na jej srebrne oczy. Mogła się teraz lepiej przyjrzeć. Postać mogła być duchem czy nawet zjawą. Nie przypominała wyglądem zwykłego człowieka. Dziewczyna mogła śmiało wypowiedzieć tą myśl „ Stoję twarzą w twarz ze zjawą”niestety przez ten straszny widok nic nie mogła z siebie wydusić. Duch ponownie wyciągnął dłoń i sięgnął nią policzka Lary. Pogłaskała ją delikatnie po czym podobnie uczyniła z drugą ręką.

- Chciałaś mi coś powiedzieć – spytała wystraszona Lara ale zjawa w tym momencie wyprostowała swoje kciuki i wbija je w oczy dziewczyny.

- Aaa! – dziewczyna krzyknęła z bólu , a zjawa wbiła jej jeszcze mocniej w oczy kciuki. Dziewczyna miała w głowie obrazy były dziwne i nie potrafiła z nich nic wyciągnąć. Blanca zerwała się z miejsca i biegła w kierunku zjawy i Lary. Zjawa popatrzyła się w biegnącą dziewczynę i oddała jej uśmiech.

- Wolność – powiedziała cicho zjawa i przed blondynką stanął biały płomień gdy znikł zjawy już nie było.

Lara upadła na kolana i zasłaniała dłońmi oczy. Przyjaciółka podbiegła do niej i starała się jej pomóc wstać.

- Blanca palą mnie oczy

- Pokaż je – Blanca odsłoniła ręce Lary od oczu i zobaczyła nic niepokojącego. Oczy przyjaciółki były w normalnym stanie jedyne powieki były nieco zaczerwienione.

- Są takie jak zawsze Lara

- Ale pieką! Błagam Cię wynośmy się stąd

Blance chwyciła dziewczynę tak by mogła się podnieść. Lara zarzuciła rękę z tyłu głowy przyjaciółki i podążyły w kierunku wyjścia lasu.

Oczy Lary zaczęły coraz mniej piec. Gdy dotarły do domu dziewczyna nic już nie czuła. Dzięki temu nie miała problemu ze wspinaniem się po drabinie. Kiedy przyjaciółki znalazły się w pokoju odetchnęły z ulgą. Pokój jaki pozostawiły był nietknięty to oznaczał, że ciotka i wujek nie zaglądali do nich i nic nie odkryli. Blanca nie odzywała się wyglądała na nieco zdezorientowaną. Myślała nad tym jak teraz czuje się Lara? Przecież to ją zaatakowała zjawa nie wiadomo z jakiego powodu? Przyglądała się przyjaciółce uważnie. Lara usiadła na łóżku i dotknęła powieki swoich oczu ale nic nie poczuła. Zeskoczyła z łóżka i zapaliła lampkę. Podeszła do lustra ale nie zauważyła nic szczególnego.

- Jak się czujesz? – pytała zmartwiona Blanca

- Nic mi nie jest oprócz tego ,że nie mogę dojść do siebie. To nie codzienność spotykać zjawę, która wymawia Twoje imię i wbija Ci palce w oczy – na samo to wspomnienie poczuła drżenie

- A powiedziała cokolwiek?

- Nie, nic – Lara starała się teraz skupić czy zjawa usiłowała jej coś przekazać – Miałam tylko w głowie dziwne obrazy

Blanca gwałtownie wstała z krzesła i podeszła do Lary

- I co widziałaś? – wpatrywała się w Larę bardzo uważnie

- Nie wiem, widziałam tysiące obrazów a przelatywały jak kadry z filmu tylko w takim tempie, że nic nie mogę sobie przypomnieć

- Blondynka usiadła na łóżku zrezygnowana. Przez moment miała nadzieję, że jest bliska odkrycia jakieś tajemnicy ale niestety wszystko przepadło.

- To dziwne nie tak to powinno działać. Dusze musiały przekazywać informacje tak by wybrana osoba mogła wszystko zrozumieć.

- Może zjawa się pomyliła?

- Wypowiadała Twoje imię i wskazywała na Ciebie

- Ale to powinny być osoby, przodkowie czarownic i takie tam a ja nie jestem czarownicą

- Nigdy nie wiadomo co w człowieku siedzi – powiedziała Blanca. Lara usiadła koło niej.

- Wiesz, nie mówmy już o tym chce o tym zapomnieć. To jest jak jakiś chory sen. W życiu nie przypuszczałabym, że spotkamy zjawę, która chciałaby mi cokolwiek przekazać.

- Ale Lara…

- Dość! Idę spać

Dziewczyny przebrały się i położyły się spać. Blanca nie zasnęła od razu. Nie potrafiła zrozumieć Lary jak może ją to wszystko nie interesować z drugiej strony przerażała ją cała sytuacja, przyjaciółce mogło się coś stać, a ona myśli o odkryciu tajemnicy. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.

Następnego dnia dziewczyny zaspały na śniadanie. Po dzisiejszych nocnych wydarzeniach były wykończone. Lara odwróciła się w stronę Blanci i powoli otworzyła oczy. Spojrzała na śpiącą dziewczynę. Rozmyślała nad tym czy przyjaciółka kiedykolwiek zapomni o tej przygodzie. Blond dziewczyna zaczynała się powoli budzić. Przeciągnęła się po czym podrapała się po czole. Otworzyła oczy i odwróciła się w stronę Lary.

- Rany Boskie ! – dziewczyna wyskoczyła z łóżka

- Blanca co się stało? – dziewczyna nie była w stanie wstać z podłogi. Wpatrywała się w Lare w ten sam sposób jak w lesie na zjawę.

- Blanca!?

Dziewczyna powoli otworzyła buzie

- Podejdź do lustra – powiedziała przyjaciółka

Dziewczyna o ciemnych włosach zeskoczyła z łóżka i podeszła do lustra. Gdy zobaczyła swoje odbicie - twarz zrobiła się blada, a po jej ciele przeszedł dreszcz. Nogi miała jak z waty. Była przerażona.

- Co..co to jest? Co się dzieje?! – chciała płakać ale łzy nie napływały jej do oczu. – Blanca co się dzieje?! – spytała z przerażeniem dziewczyny, która powoli wstawała z podłogi.

Oczy Lary nabrały barwę zieleni. Ale to nie była zwykła zieleń. Miała ona charakter demoniczny. Były przerażające, a zarazem jej spojrzenie dawało się odczuć jako magnetyczne.

Blanca podeszła do Lary.

- Twoje oczy są…

- Jak co?! Jak oczy diabła? Demona?potwora? No jakie!? Są przerażające!

Dziewczyna spojrzała głębiej w jej oczy.

- One nie są przerażające ty to tak odczuwasz a wiesz dlaczego? Przerażają Cię bo są Inne

Inne oczy” powtarzała w myślach Lara i nadal chciała bardzo zapłakać ale coś w niej na to nie pozwalało.

 


Głosuj (0)

kurovalkyria 19:30:58 23/01/2014 [Powrót] Komentuj


Witaj :)
Wielka szkoda, że nie poinformowałaś mnie o nowym rozdziale. Przeczytałabym wcześniej :( Proszę tak przyszłościowo o informowanie. Co do treści... Cóż, wyjaśniła się nam nazwa bloga :D Jednak co za tym idzie przyszłość Lary jest niepewna, jak zareaguje jej wujostwo? No i wyglada na to, że wiedzą o wiele więcej niż chcą powiedzieć :)
Garr 21:35:58 12/02/2014
http://mlot-na-czarownice.blog4u.pl/ IP: zalogowany




Site
Odwiedziło 9922 osób.
Strona Główna

Opowiadanie, które przeniesię Cię w świat tajemnic, czarownic, wampirów, wilkołaków i zaginionych skarbów...

Link me

Dodaj do Ulubionych

Friends




Book
Księga Gości 6 Dodaj do Księgi

Old
2014
Styczeń


Top